KATECHEZY DLA RODZICÓW PRZYGOTOWUJĄCYCH DZIECI DO 1-EJ KOMUNII SW.

Rola rodziców w przygotowaniu dzieci do Pierwszej Komunii Świętej

i Sakramentu pokuty i pojednania

 

Rodzina staje się dla dziecka pierwszym Kościołem. Tu wypełnia się powołanie do przekazywania życia oraz do przekazu wiary młodemu pokoleniu. Rodzice na podstawie przyjętego przez siebie sakramentu chrztu, włączeni są w jedną wielką rodzinę, jaką jest Kościół. Rodzina przyjmuje na siebie obowiązek religijnego wychowania dzieci. W rodzinie powinno dokonywać się najpierw przez chrzest i wspólną modlitwę wprowadzenie w liturgię Kościoła nowonarodzonych dzieci. Potem należy je stopniowo wychowywać do udziału w Eucharystii. To jest główny cel wychowawczy rodziny. Stąd w miarę jak dziecko dorasta, rodzice powinni włączyć je do uczestnictwa we Mszy świętej. Chcąc wytworzyć dziecku sprzyjający klimat, współczesna rodzina angażuje się w przygotowanie dzieci do Pierwszej Komunii świętej wpływając na przeżycia duchowe dzieci2.Jednak nie każda rodzina wywiązuje się ze swojego obowiązku chrześcijańskiego. Coraz częściej jest widać

nikłe zainteresowanie rodziców życiem religijnym dziecka. Sami rodzice nie dają przykładu systematycznego uczestnictwa we Mszy świętej. Dziecko przygotowujące się do Pierwszej Komunii świętej nie ma wpojonych wzorców zachowań podczas spotkań eucharystycznych. A przecież Duch chrześcijański rodziny doznaje wsparcia właśnie wtedy, gdy dzieci wspólnie z rodzicami biorą udział we Mszy świętej parafialnej. Rodzina nazywana jest Domowym Kościołem. Jest ona kolebką budzącej się w dziecku modlitwy. Dlatego zadaniem rodziców jest wprowadzenie dzieci w Życie modlitwą, gdyż stanowi ona podstawęźniejszego przygotowania do sakramentów świętych. Zauważa się jednak, że współczesnemu człowiekowi trudno jest się modlić. Wielu wcale nie pragnie modlitwy. Inni nawet w swej zażyłości z Bogiem nie umieją znaleźć słów, by do Niego się zwracać. Niemniej

jednak wielu rodziców odczuwa jeszcze potrzebę wyrażania w obecności dziecka, nawet bez słów tego, co istnieje między Bogiem a nim. Wielu rodziców też sądzi, że mogą modlić się z dziećmi dopiero wówczas, gdy te nauczą się mówić. Twierdzą, że modlitwa wymaga pewnej umiejętności

rozumowania oraz pewnego wykształcenia inteligencji. W rzeczywistości jednak modlitwa pochodzi z serca i długo zanim dziecko posiądzie pokaźny zasób słów, doznaje doświadczenia Boga. Rodzice od samego początku powinni modlić się najpierw za swoje dziecko, a potem razem z nim. Dzieci obserwują modlitwę rodziców i jeszcze zanim zaczną mówić, żyją już modlitwą Domowego Kościoła.

Z chwilą, kiedy dziecko zaczyna mówić, matki w wielu domach uczą je modlić się, początkowo w krótkich zwrotach i słowach, które są zrozumiałe dla dzieci. Ponadto, widząc przykład modlących się rodziców, wykształcają w sobie postawę modlitwy na całe życie. Jeżeli widzą u rodziców modlitwę odmawianą z pośpiechem, mechanicznie i bez skupienia, to naśladując takie zachowania, tak samo będą się modlić w przyszłości. Modlitwa dziecka musi wiązać się z pewnym doświadczeniem Boga. Musi być ono przeświadczone, że Bóg jest dla niego obecny. Jest wielka różnica między modlitwami tradycyjnymi, a modlitwą dziecka. Dawne modlitwy często przechodziły ponad głowami ludzi i ponad ich zrozumieniem. Dzisiejsze idą w całkiem innym kierunku. Chcą wyrazić w słowach życie dziecka i życie jego rodziny, by zdawało sobie sprawę z radości i smutków, które są w jego sercu i sercach jego bliskich. Nie wystarczy wygłaszać słowa przystosowane do rozwoju inteligencji dzieci. Trzeba w tych słowach zbliżyć mu jego świat i uczynić go zrozumiałym. W ten sposób doświadczy, że spotyka się z Bogiem, który jest mu bliski. Nawyk modlenia kształtuje dziecko w swoim domu rodzinnym. Tu zwraca się do Boga, rozmawia z Nim, uwielbia Go, podziwia i kocha. Zaniedbania w tej dziedzinie mogą spowodować zachowania dzikości dziecka, które spłoszone jakimś znakiem, lub modlitwą, której nie zna, czuje się we wspólnocie obco i nieswojo. Wypada, aby znały podstawowe odpowiedzi mszalne i modlitwy pacierzowe. Tylko, takie przygotowanie pozwoli w pełni brać udział dziecku we Mszy świętej. Chętniej będzie ono też uczestniczyć w życiu Kościoła i parafii. Niestety w wielu rodzinach życie religijne ogranicza się do wieczornego pacierza. Tymczasem, mimo że modlitwa powinna odgrywać wielką rolę w religijnym wychowaniu dziecka i przygotowaniu go do uczestnictwa we Mszy świętej, spychana zostaje na plan dalszy. Dziecko powinno włączyć się w życie religijne, którego ośrodkiem jest Msza święta. Przez udział w niej dziecko najlepiej nauczy się życia katolickiego i pozna wszystkie prawdy, których Kościół naucza.

Cała liturgia rodzinna, praktykowane tradycje domowe, wspólne przeżywanie świąt i niedziel oraz okresów liturgicznych, przyjmowanie sakramentów świętych punkt kulminacyjny osiąga w modlitwie Eucharystycznej Kościoła. Dlatego troska o wtajemniczenie dzieci w udział we Mszy świętej powinna przepajać ich życie.

Rodzina i parafia to najbardziej podstawowe środowiska, gdzie rozpoczynają się więzy miłości chrześcijańskiej i gdzie powinna kształtować się wspólnota oddająca cześć Bogu. Tu kształtują się postawy i przyzwyczajenia dzieci. Całe życie rodzinne powinno skupiać się wokół Eucharystii. Dlatego nie wolno rodzicom zbagatelizować odpowiedzialności, jaką ze sobą niesie ich obowiązek

wprowadzenia dzieci w uczestnictwo we Mszy świętej. To nie jest zadanie katechety czy duszpasterza. Podstawową komórką odpowiedzialną jest tu rodzina, a pozostali mają być pomocnikami w formacji eucharystycznej dzieci. Na dziecko najbardziej oddziałuje atmosfera domu, jego zabarwienie emocjonalne zawarte w codziennym życiu. Dlatego przygotowanie dzieci do udziału w życiu Kościoła musi być związane z życiem codziennym rodziny. Samo przestrzeganie udziału w naukach przygotowujących dzieci do Pierwszej Komunii świętej, zainteresowanie rodziny, wyegzekwowanie poprawnego przyswojenia wiadomości nie załatwia jeszcze sprawy uchwycenia tego, co dla rodziny jest istotne. Rodzice muszą mieć świadomość, że nie wiedza jest najistotniejsza. Zdobyte wiadomości dziecko musi umieć ująć w praktyce.

Tu właśnie jest zadanie dla rodziców – pomóc dziecku zrozumieć istotę spotkania z Jezusem eucharystycznym. Duszpasterz bez pomocy rodziców nie przygotuje w pełni dziecka na to spotkanie.

W inicjację przeżyciową trzeba wprowadzać razem z dziećmi także rodziców. Nie rzadko oni potrzebują jej bardziej niż ich dzieci. Dziecko przygotowane do komunii świętej w atmosferze laickiego domu, często po tym dniu zbliża się po raz następny do Stołu Pańskiego dopiero za rok w czasie rocznicy I Komunii św. .

 

 

Pierwsza komunia święta winna być pojęta w rodzinie katolickiej nie jako uwieńczenie, ukoronowanie czegoś, lecz jako pewne otwarcie, inauguracja. Nie jest ona cudowną chwilą „Boskiego pocałunku”, lecz „instalacją” i trwałym zamieszkaniem Chrystusa w małym sercu. Stąd należy unikać egzaltacji o „najpiękniejszym dniu” całego życia, który by pozostał niepowtarzalnym  wspomnieniem, gdy jest on startem w nowe życie. Dzięki każdej następnej Komunii Świętej to poczęte życie coraz bardziej umacnia się, wzbogaca i doskonali. Jest zatem dniem zawsze bardziej pięknym niż poprzednie. W rodzinie powinien zostać położony nacisk na przedstawienie takiego właśnie obrazu dnia Pierwszej Komunii świętej. Również sakrament pokuty i pojednania nie może dla dziecka być jednorazowym spotkaniem z przebaczającym Chrystusem. Rodzice przez własny przykład muszą skłonić dzieci do częstego przystępowania do sakramentów oraz monitorować sakramentalne życie swoich dzieci. Aby dziecko zostało należycie przygotowane do dnia Pierwszej Komunii świętej rodzice muszą właściwie podejść do dwóch elementów związanych z tym dniem. Mianowicie do elementu duchowego i organizacyjnego. Jeśli chodzi o pierwszy z nich, to konieczne jest przygotowanie dziecka w rodzinie do spotkania z Chrystusem w Komunii świętej. Sprawą tą generalnie zajmuje się katecheta, ale wątpliwe jest, aby jego wysiłek był owocny bez współpracy z rodzicami. Udział ich to przede wszystkim rozmowy, które mają pomóc dziecku zrozumieć i przyswoić sobie to, z czym spotkało się na katechezie. Jeśli chodzi o sprawy organizacyjne, to dzień ten nie może stać się „małym weselem”. W dniu poprzedzającym Pierwszą Komunię świętą warto jest już w południe zakończyć wszelkie przygotowania domowe. W tym dniu jest przewidziana spowiedź, rodzice więc powinni wspólnie z dzieckiem do niej przystąpić. Ponadto dobrze jest, jeśli pomogą dziecku w przygotowaniu się do spowiedzi, przez wspólny rachunek sumienia. W sam dzień

Pierwszej Komunii świętej cała rodzina powinna przystąpić do komunii. Dziecko powinno czuć się w tym dniu swobodnie i skupić się na przeżyciu tego, co jest najistotniejsze, czyli na pełnym udziale w Eucharystii, a nie na prezentach i hucznej imprezie.

 

Przyjęcie po Pierwszej Komunii świętej w rodzinie.

 

Przyjęcie organizowane w domu powinno jednak skupiać najbliższą rodzinę i raczej nie jest wskazane, by było zbyt wystawne. W rodzinach, w których wszystkie życiowe okoliczności obstawiane są sutą oprawą przyjęć i poczęstunku, dzień Pierwszej Komunii mógłby nawet umyślnie zostać podkreślony poczęstunkiem prostym i skromnym. Jest słusznym, aby choć w malutkiej części był przygotowany przez dziecko. To ono w tym dniu ma gości i po raz pierwszy próbuje o nich zadbać. Stanowi to przeciwieństwo tworzenia z dziecka tak zwanej „królowej dnia”, która przyjmuje prezenty i patrzy, który z nich jest lepszy. Wśród dzieci słychać jest czasem licytację-komu udało się więcej zebrać. Dzień ten nie nadaje się zupełnie na obdarowywanie dziecka pieniędzmi. Gubi się tu aspekt religijny uroczystości. Zwyczaj ten pojawił się jako następstwo dawania drogich prezentów. Zastępuje on prezent i bywa nawet uważany za coś lepszego niż rzecz materialna. Pieniądze nigdy nie będą w stanie ani uświetnić, ani uszlachetnić Pierwszej Komunii świętej, gdyż nie mają z komunią nic wspólnego, a nawet sprzeciwiają się jej charakterowi. Bez względu na to, w jaki sposób pojawia się pieniądz w dniu uroczystości, musi on budzić niepokój. Pierwszy pełny udział we Mszy świętej to zawarcie przyjaźni z Jezusem, który daje bezinteresowną miłość ofiarną i udziela się człowiekowi. Wychodzi się z tego spotkania z nakazem bezinteresownego służenia. Oczywiście w tym dniu dzieci mają prawo czuć się uprzywilejowane. Jednak nabycie przywilejów tym bardziej skłania do dawania, udzielania się innym.

Niektórzy pieniądze zebrane w tym dniu przeznaczają na jakiś dobry cel na przykład na akcję charytatywną lub misje. Wtedy powstaje coś w rodzaju składki na ręce dziecka. Takie rozwiązanie jest możliwe. Jednak trzeba tu wielkiej roztropności rodziców, aby rzecz udała się prawdziwie, a nie tylko pozornie i by nikt nie miał do nikogo pretensji. Wydaje się jednak, że byłoby lepiej gdyby udało się znaleźć inne sposoby uświetnienia dnia Pierwszej komunii świętej.

Podsumowując należy stwierdzić, iż przygotowanie dziecka i sama uroczystość powinny być prowadzone w taki sposób, aby nie zostały zaburzone główne wartości, jakie dziecko powinno z tego dnia pozyskać i zachować. Błędem jest urządzanie wielkich przyjęć, podczas których szybko o dziecku się zapomina. Dzień ten powinien być dla niego dobrze kojarzącym się wspomnieniem początku nowego etapu w jego chrześcijańskim życiu. Na rodzicach ciąży tu obowiązek takiej organizacji tego dnia, by dziecko przeżyło go należycie i w pełni skorzystało z darów duchowych, jakie tego dnia otrzymało.

 

 

NIEDZIELA . – katecheza dla Rodziców

Dla nas katolików 'Niedzielna celebracja Eucharystii stanowi centrum życia Kościoła' (KKK 2177). Przykazanie kościelne określa i precyzuje prawo Pańskie i 'W niedzielę, oraz w inne dni świąteczne nakazane, wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej'. - Niestety, wiele jest jeszcze tutaj zaniedbań i lekceważenia obowiązku oddania czci Bogu w dni Pańskie. - Stąd płyną także inne grzechy. Człowiek, który nie karmi się Słowem Bożym i nie czerpie siły z Chleba Eucharystycznego jest słabym i ulega różnym pokusom. Świętowanie dnia Pańskiego polega także na 'Powstrzymaniu się od wykonywania tych prac i zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu  czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu, oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego.' (KKK 2193). I pod tym względem nie jest u nas i gdzie indziej dobrze. Pogoń za zyskiem, za pieniądzem powodują, że ludzie nie mają czasu na Boga. Przejawia się to zwłaszcza dzisiaj w uprawianiu handlu w dni Pańskie. Według słów Soboru, każda niedziela jest obchodem Misterium Paschalnego, ze szczególnym uwzględnieniem Zmartwychwstania (SC 106, DD 1). Skoro tak, to warto, abyśmy zastanowili się, jak powinno wyglądać nasze świętowanie każdej niedzieli. Żeby to zrobić, najpierw potrzeba określić dokładnie, czym jest niedziela.
Jak już wspomniałem, jest ona przede wszystkim

1.      "Paschą tygodnia" (Dies Domini, 1), a więc przypomnieniem Świąt Paschalnych tych obchodzonych w Starym Testamencie i tej Paschy, którą Jezus obchodził ze swoimi uczniami. Dalej: jest

2.     2. świętowaniem dopełnienia w Chrystusie dzieła stworzenia i początku nowego stworzenia. W Księdze Rodzaju czytamy, że Bóg rozpoczął stwarzanie pierwszego dnia, a siódmego w szabat odpoczął. Pierwszym dniem tygodnia jest zatem niedziela i także w tym dniu, pierwszym dniu po szabacie (por. J 20,1), zmartwychwstał Chrystus (Dies Domini 8, 24). Co to znaczy dla nas, chrześcijan? Otóż Chrystus powstając z martwych nadał nowy sens całemu stworzeniu, które było skażone grzechem pierworodnym. Zapoczątkował również swą misję przemienienia całego świata i doprowadzenia go do pełni w sobie samym.

3.     3. Niedziela będąc wspomnieniem pierwszego dnia istnienia świata jest jednocześnie zapowiedzią dnia ostatniego, kiedy Chrystus przyjdzie w chwale (Dies Domini 1, 26).

4.     Niedziela jest dniem Chrystusa-Światłości. Tak jak w pogańskim kalendarzu zwykło się nazywać ten dzień "dniem słońca" (na przykład "Sun-day" po angielsku, "Sonn-tag" po niemiecku), tak chrześcijanie uznają za swoje słońce Pana Jezusa, który oświeca nasze życie (Dies Domini, 27). Kapłan Zachariasz, mąż świętej Elżbiety i ojciec Jana Chrzciciela, prorokując o swym synu zapowiadał, że przygotuje on drogę Panu, ludowi da poznać zbawienie przez odpuszczenie grzechów, dzięki serdecznej litości Boga. "Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju" (por. Łk 1,76-79). Tym "Wschodzącym Słońcem" jest Chrystus zmartwychwstały.

5.     Niedziela jest również dniem daru Ducha Świętego (Dies Domini, 28). Jezus po swym zmartwychwstaniu ukazał się uczniom i tchnąwszy na nich powiedział: "Weźmijcie Ducha Świętego" (J 20,22n). To w niedzielę Duch Święty zstąpił na Apostołów i Maryję, zebranych w Wieczerniku.Wszystko to pozwala nam stwierdzić za anonimowym autorem homilii z IV w., że niedziela, "dzień Pana"jest"panem dni" to znaczy najważniejszym dniem tygodnia. Ale trzeba mieć łaskę wiary, aby ogarnąć i przeżywać te różne wymiary niedzieli.

6.     Niedziela ma być bowiem dniem wiary. Przecież tego dnia wyznajemy ją uroczyście i publicznie podczas Mszy świętej słowami "Credo".I tu, Mili Słuchacze i Drogie Słuchaczki, doszliśmy do bardzo ważnego elementu

7.     niedzieli - do Mszy świętej. Już w czasach apostolskich niedziela była dniem, kiedy chrześcijanie spotykali się "na łamaniu chleba" czyli na Eucharystii (Dz 20,7). Msza jest więc od początku historii Kościoła sercem obchodów każdej niedzieli, centrum świętowania Dnia Pańskiego (Dies Domini, 31n). Czy możecie sobie wyobrazić w ogóle Dzień Pański bez Pana bez Pana Jezusa? Przecież to nawet brzmi bez sensu! Dlatego powinniśmy czynić wszystko, co w naszej mocy, aby Msza święta była najważniejszą "sprawą" w niedzielę, przeżywaną całym sercem. Mówię o tym dlatego, że dziś wielu ludzi ma problemy z chodzeniem w niedzielę do kościoła. Może takie zaniedbanie dotyczy kogoś z Was lub Waszych dzieci czy wnuków. Nie jest to drobiazg.            Jeśli niedzielna Msza święta jest dla wierzącego czymś mało ważnym, zapominanym i zaniedbywanym, to widomy znak, że jego wiara jest słaba, chora i umierająca. Centrum wiary stanowi bowiem spotkanie z Bogiem w Chrystusie, a szczytem takiego "spotkania" jest Msza święta. Jeśli więc ktoś nie traktuje poważnie spotkania, to i Osoba, którą spotyka, nie jest przez niego otaczana wystarczającym szacunkiem. Tego szacunku uczymy się od najmłodszych lat i ogromne znaczenie ma przykład rodziców. Jeśli nie ma wyrobionego nawyku, opartego na dobrym przykładzie, to kiedy przyjdzie zwykła codzienność, brak czasu i chęci - bardzo trudno będzie się przełamać i w niedzielę pójść do kościoła. Aby zapobiegać takim właśnie sytuacjom, należy od zaraz, jak najszybciej stawiać Jezusa w naszym życiu i w naszych rodzinach na pierwszym miejscu. A wtedy naturalną koleją rzeczy niedziela stanie się prawdziwym Dniem Pańskim. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że sama obecność na Mszy niedzielnej wystarcza do wypełnienia Bożego przykazania "pamiętaj, abyś dzień święty święcił".

8.     Niedziela jest również dniem radości, odpoczynku i solidarności. Jako uczniowie Chrystusa powinniśmy się "starać, aby także inne wydarzenia dnia, nie mające charakteru liturgicznego - spotkania w gronie rodziny czy przyjaciół, różne formy rozrywki - odznaczały się pewnym stylem, który pomaga wyrażać pośród zwyczajnego życia pokój i radość Zmartwychwstałego" (Dies Domini, 52).Papież w liście "Dies Domini" zauważa tendencję do robienia z niedzieli dnia tylko odpoczynku i rozrywki. Taka postawa jest niezgodna ze świątecznym charakterem niedzieli (DD 4). Zdarza się również, że człowiek zagoniony przez cały tydzień, niedzielę traktuje jako jeszcze jeden dzień do pracy, tyle że w domu. Strzyże trawnik, myje samochód, robi pranie i generalne porządki. A przecież wypełnieniem trzeciego przykazania jest powstrzymanie się od ciężkich prac, które można zrobić kiedy indziej. Mamy obowiązek odpoczywania w niedzielę (Dies Domini, 64). Zresztą to bardzo miły obowiązek. Przy tej okazji trzeba wspomnieć, że pracodawcy powinni zapewnić swym pracownikom możliwość odpoczynku i godnego przeżywania niedzieli .Niedziela jest też dniem solidarności z ubogimi, którzy mają prawo do radosnego przeżywania niedzieli. Dlatego też Papież we wspomnianym liście apostolskim podkreśla, że "niedzielna Eucharystia bynajmniej nie zwalnia wiernych z obowiązku miłosierdzia, ale przeciwnie - jeszcze bardziej przynagla ich do podejmowania "wszelkich dzieł miłości, pobożności i apostolstwa"". Tym bardziej, że już w czasach apostolskich niedziela była okazją do dzielenia się z potrzebującymi (por. 1 Kor 16,2) .