KAZANIE
- Świętość Karoliny
Zwyczajność,
naturalność, prostota, szczerość – to cechy, które sobie w dzisiejszych czasach
ogromnie cenimy. Tęsknimy i potrzebujemy chrześcijan żyjących w sposób prosty,
ale konkretny dla Boga i człowieka.
Jedną
z takich osób była niewątpliwie Karolina
Kózkówna. Jeszcze za życia mówiono o niej: "prawdziwy anioł". Jej
życie mieściło się jednak w ramach zwyczajnej, choć gorącej pobożności
wiejskiej. I ta zwyczajność życia
jest jednym z najistotniejszych rysów jej duchowości. W życiu Karoliny nie
znajdujemy wydarzeń niezwykłych. Wszystko tam było zwyczajne i proste. Ale
zarazem wszystko przepojone miłością
Boga. Miłość Boga zaś jest czymś tak wspaniałym i wzniosłym, iż to ona
właśnie daje wartość i wielkość wszystkim drobnym i nieznacznym czynom.
"Miłować Go całym sercem...". Miłować Go całym sercem w zwykłych
wyzwaniach i zadaniach codzienności - to był podstawowy motyw we wszystkim, co
Karolina robiła. Miłować Go całym sercem w zwykłych wyzwaniach i zadaniach
codzienności. Liczyło się jedno - jak wynika z licznych świadectw - aby nas
Jezus kochał, abyśmy Jezusa kochali. „Pracujmy, nie mitrężmy, aby nas Jezus
kochał" – mówiła np. do koleżanek grabiących razem z nią siano na łące.
Świadomość, że miłość Boga obecna jest w tak prostej i zwyczajnej czynności jak
grabienie siana, może przekształcić ją w dzieło wielkie i wzniosłe, jest czymś
naprawdę urzekającym. Jakże bardzo potrzebna jest i nam taka świadomość, że nie
ma w życiu spraw nieważnych i małych, że wszystko jest wielkie, jeśli jest
wykonywane z miłości.
Podobnie czyny miłości bliźniego w
życiu Karoliny nie należały do wyjątkowych i zadziwiających. Przeciwnie - były
codzienne, powszednie, zwyczajne. Rodzeństwo wspomina np., że nigdy nie
wyrządziła im przykrości. Chętnie wyręczała w pracy, szyła odzienie, a kiedy
któreś z nich zachorowało, opiekowała się z wielką troskliwością. Koleżanki
wspominają, że lubiły z nią przebywać; była szczera, serdeczna i pogodna. W jej
towarzystwie - powiadają - nie można było czynić czegoś złego. Bardzo cierpiała
na widok ludzkiej nędzy. Wędrownym ubogim starała się dać zawsze jak najwięcej,
narażając się na jedyne chyba wówczas wymówki ze strony rodziców. Była
pracowita, nigdy nie marnowała czasu. "Robota paliła się w jej
rękach" - mówiono. Pomagała nade wszystko rodzicom w pracach domowych i w
polu, chętnie też niosła pomoc ludziom chorym i starym, czytała im książki,
uczyła rodzeństwo katechizmu, uczyła również inne dzieci. Sama należała do
najlepszych uczennic w szkole.
Wyraźnym rysem jej duchowości była
modlitwa. Bywało, że po odmówieniu modlitwy wieczornej, kiedy
wszyscy położyli się już spać, Karolina klęczała jeszcze długo w swoim kąciku:
"Idźże już spać! Nie klęcz tyle, bo zimno" - wołał przebudzony
ojciec. "Jeszcze się wyśpię, tatusiu" - odpowiadała Karolina.
Modlitwę w ciągu dnia ułatwiał różaniec, który zawsze miała przy sobie.
Świadkowie twierdzili, że odmawiała codziennie cały różaniec. Szczególnie
ceniła sobie modlitwę i pobyt w kościele parafialnym, oddalonym o kilka
kilometrów. "Karolina nawet w najgorszy czas potrafi pójść do
kościoła" - mówili o niej sąsiedzi.
Wyrzeczenie i duch ofiary to
kolejny rys jej duchowego piękna. W warunkach, w jakich żyła Karolina, w
ówczesnej biedzie i bardzo skromnym życiu, codzienność dostarczała wiele
możliwości do wyrzeczenia. Nie uskarżała się jednak nigdy - ani na uciążliwość
pracy, ani na liche odzienie, ani na oszczędny i skromny posiłek. Wyrzeczenie i
ofiarę pojmowała zwyczajnie i po prostu jako wyraz łączności z Chrystusem
cierpiącym. Ze wspomnień rodzeństwa dowiadujemy się, że w niedziele Wielkiego
Postu wyruszała o godz. 8.00 na Mszę św. (kiedy jeszcze nie było kościoła w
Zabawie). Po sumie pozostawała na Drogę Krzyżową, a potem jeszcze na Gorzkie
Żale. Powracała do domu pod wieczór. Za cały posiłek służyła jej wtedy kromka
chleba.
Niewątpliwie,
jednym z jej najgłębszych pragnień było zachowanie
czystości. "Chcę być czystą na wzór Matki Najświętszej" - mówiła,
kiedy koleżanki opowiadały sobie nawzajem o planach na przyszłość. Jej
naturalna delikatność i skromność sprawiała, że w jej obecności rówieśnicy
wystrzegali się nieodpowiednich, swobodnych rozmów, tym bardziej przekleństw.
Miała szczególny kult do św. Stanisława Kostki, patrona młodzieży i wzoru
czystości. Śmierć w obronie czystości poniosła w czasie odprawianej przez
siebie i w parafii nowenny do św. Stanisława.
Jej
duchowość, to urzeczywistnienie powołania do świętości w zwykłych, codziennych
warunkach. Niech swoim życiem Karolina pomaga nam zrozumieć, że świętość znajduje
się naprawdę w zasięgu naszej ręki, że świętym mogę być tam, a może nawet tylko
tam, gdzie jestem.